czwartek, 12 marca 2026

Wielkopostny Dzień Skupienia 9 marca 2026


Ikona jako sztuka przebaczenia

Ikona bizantyjska,  niezależnie od tematu, dąży do tego, by być obrazem kościelnym, to znaczy wyrażać fakt życia jako Kościoła, jako wspólnoty członków w organicznej jedności zdrowego ciała.

Dlatego malarz ikon stoi przed trudnym zadaniem.

Nie wystarczy znaleźć nowe sposoby i wyrazić to, co niewypowiedziane, ani tym bardziej wymyślać oryginalne sposoby mówienia o świecie i o sobie. Jest powołany do przekształcenia świata jako nowego stworzenia, do ukazania go jako nowej rzeczywistości, w której wszystkie elementy, małe i duże, istnieją we wspólnocie i demonstrują oraz świadczą o pożądanym pojednaniu i jedności.

Aby podołać temu trudnemu zadaniu, ikonograf musi z pewnością dobrze posługiwać się liniami i kolorami, znać swoją sztukę, znać jej język -zasady strukturalne i prawa estetyczne, ale to nie wystarczy. IKONOGRAF musi żyć zgodnie z tym co głosi.  Tak mówią ci, którzy głoszą, wiedzą jak „stracić” swoją duszę dla innych i odnaleźć ją na nowo, nienaruszoną i pomnożoną - wzbogaconą. W ten sposób ikonograf uczy się sztuki przebaczenia, która jest najtrudniejsza w świecie. W tej sztuce, mówią ci, którzy widzieli światło na własne oczy i się nie bali, trzeba nauczyć się zawsze spotykać się z bólem, spotykać się ze światem w taki sposób, aby nie przerywać ruchu i przepływu energii życia, nauczyć się nie tworzyć „blokad” ale pokonywać bariery nawet w trudnych miejscach. Tak właśnie, poprzez każde spotkanie, dokonuje się przebaczenie, powstaje wspólna droga i podróż ku celowi, czyli ku życiu jako jedności.

Tak malarz ikon, który praktykował sztukę przebaczenia w swoich ikonach, niezależnie od tematu, tworzy krajobraz przebaczenia, ogólne rytmiczne wydarzenie, które odpowiada żywemu, zdrowemu ciału. Jego linie nie opisują tylko kształtu, nie wyrażają jedynie tego, co widzi oko,  ale jednocześnie ukazują etos. Są wyrazem, manifestacją wizji dobrej radości, życia jako społeczeństwa. Linie nie walczą, nie są okrutne i nie są ostre. Kiedy się spotykają, robią to czule, jakby obejmując się. Kolory, jakkolwiek kontrastowe by nie były, bo przecież w budują formę malarską, nie walczą, nie rywalizują, lecz zachowując swoją odrębność, dotykają czule  i przebaczają w stronę światła, w stronę jedności wszystkiego, w stronę utopijnej rzeczywistości miłości.

To jest dobra droga dla tych, którzy tęsknią za radością i lekkością jaką przynosi przebaczenie.


DLACZEGO MALARSTWO BIZANTYJSKIE DZIŚ?

Od lat posługuje pisząc ikony w stylu, który dziś jest ogólnie nazywany malarstwem bizantyjskim.

To stary styl. Styl, który ma swoje korzenie tysiące lat temu i niesie ze sobą całe doświadczenie, jakie ludzie zdobyli przez wieki na temat życia, a zwłaszcza relacji. Po cichu cieszy mnie, że to malarstwo łączy  kolejne pokolenia z ojcami którzy widzieli światło prawdy

Wielu pyta, dlaczego tak postępuję, dlaczego upieram się przy starym języku wizualnym i nie staję się nowocześniejsza, by robić to, co moi koledzy.

Pytanie wydaje się trudne. To tak, jakbym musiała przepraszać za to, że mam ojczysty język i za jego pomocą odważam się komunikować i budować relacje społeczne.
.
Myślę jednak, że ludzie się dziwią, bo postrzegają dziś malarstwo inaczej – nie jako język komunikacji, ale raczej jako środek autoopisu – wyrażania siebie i swojego świata. Pewnie dlatego nie rozumieją mojego zachowania i kontynuowania tego języka.

Dla mnie malarstwo bizantyjskie jest najpiękniejsze. 

Istnieją też inne, osobiste i emocjonalne powody, które sprawiły, że pozostałam przy tym języku.  Jest ich wiele, ale nie trzeba ich tu wymieniać. Tu raczej podejmuje  próbę analizy współczesnego ikonografa

Taka postawa dotyczy bowiem wielu osób w Polsce i poza nią, ponieważ dziś ludzie na całym świecie używają tego systemu artystycznego, zwanego malarstwem bizantyjskim.

Obraz, „bizantyjski”, jest syntezą elementów wywodzących się z nurtów greckich i grecko-rzymskich. W rzeczywistości jest to „konstrukcja wizualna”, która buduje relację widza z tym, co jest przedstawione. Sposób, w jaki obrazowo traktowano tę relację, jest wyjątkowy i wart kontynuacji zarówno dziś, jak i w przyszłości.

Zobaczmy dlaczego.

Struktura (sposób konstruowania otaczającej przestrzeni, przedmiotów i osób) w malarstwie bizantyjskim jest taka, że przestrzeń i czas zaczynają  się przed obrazem, a nie za nim, jak w odpowiadającej mu konstrukcji wizualnej malarstwa renesansowego.
W malarstwie bizantyjskim, za pomocą projekcji obrazowej przed płaszczyzną obrazu, gdzie żyją przedstawiane postacie, tworzy się „wirtualna czasoprzestrzeń”.
Za pomocą ikony postacie przedstawione i wierni (widzowie) dzielą tę samą czasoprzestrzeń, żyją w tej samej, jedynej dostępnej rzeczywistości. Zatem w malarstwie to, co jest przedstawione, staje się teraźniejszością i obecnością, w przeciwieństwie do renesansowej konstrukcji wizualnej, w której to, co jest przedstawione, jest zepchnięte do innej, odrębnej wirtualnej rzeczywistości, istniejącej w oddali w przeszłości lub nawet przyszłości.
Kiedy malarstwo bizantyjskie tworzy, to tworzy obecność. Malarstwo renesansowe przekonywująco przedstawia osoby nieobecne i rzeczy w innej, niedostępnej, transcendentalnej czasoprzestrzeni dla widzów.

Odnosząc malarstwo do wydarzenia teatralnego, jako środka, dzięki któremu nieobecni stają się obecnością, a wręcz są uobecnieni dla całej wspólnoty, stanowi na tyle poważny powód do gruntownego poznawania tego systemu wizualnego, że warto go kontynuować. To nie jest jedynie założenie stylistyczne dotyczące hagiografii, lecz struktura, która łączy rzeczy, a tym samym buduje świadomość członków społeczeństwa.

Kościół wiernych jest zjednoczony poprzez wspólne i osobiste doświadczenie obecności Pierwowzoru.



PS Kościół popiera rzeczy dawne ale nie dlatego, że są stare lecz z powodu ich wiecznej młodości